Masz 35-45 lat? Koniecznie przeczytaj!

Po przeczytaniu tego teksu gwarantuję, że zaczniesz myśleć poważnie o ubezpieczeniu na życie! 

Wybrane fragmenty:

 

Pomstujemy na polityków podwyższających wiek emerytalny i denerwujemy się na widok ZUS-owskiej prognozy żebraczego świadczenia, które mamy otrzymywać po przejściu na zasłużony odpoczynek. Jednak spójrzmy prawdzie w oczy – wielu z nas nie doczeka nawet pierwszej wypłaty emerytury, ponieważ umieralność polskich mężczyzn w wieku 30-45 lat jest dwukrotnie wyższa niż w krajach zachodniej Europy.

 

Mężczyzna odchodzi pierwszy

Statystyki niepokoją. Wprawdzie średnia życia przeciętnego polskiego mężczyzny systematycznie rośnie i wynosi obecnie 73 lata (w krajach zachodniej Europy jest o sześć lat dłuższa), to jednak wielu dzisiejszych 40-latków raczej nie ma szans jej osiągnąć. Polacy z grupy wiekowej 30-45 lat umierają bowiem dwa razy częściej niż ich rówieśnicy z Francji czy Niemiec. Równie niepokojąca jest utrzymująca się duża różnica między trwaniem życia mężczyzny i kobiety, wynosząca dziś 8 lat, oczywiście ze wskazaniem na kobiety.

Dlaczego tak się dzieje? – Polscy mężczyźni dużo rzadziej korzystają z badań profilaktycznych aniżeli kobiety. Nie zwracają też uwagi na różne początkowe sygnały organizmu zwiastujące rozwijające się choroby. W efekcie najczęściej trafiają do lekarzy już karetką pogotowia. Panowie piją też więcej alkoholu, częściej ulegają wypadkom, szczególnie podczas pracy fizycznej, ale i brawurowej jazdy samochodem – wylicza dr n. med. Ewa Kempisty-Jeznach, kierownik Kliniki Medycyny Wellness Szpitala Medicover, specjalista medycyny męskiej.

– Ponad pięć milionów mężczyzn to palacze papierosów, nadwagę ma blisko 10 milionów, a niemal 9 milionów choruje na hipercholesterolemię, czyli podwyższone stężenie cholesterolu, o czym wie tylko co trzeci z nich. Prawie 35 proc. panów ma nadciśnienie tętnicze, ale leczy się tylko połowa z nich – doprecyzowuje dr n. med. Marzena Gajewska, specjalista chorób wewnętrznych z Centrum Medycznego ENEL-MED.

Samo przejdzie? Niekoniecznie

Specjaliści podkreślają, że jednym z największych błędów popełnianych przez mężczyzn jest bagatelizowanie konieczności wykonywania badań profilaktycznych. „Samo przejdzie” – to ulubione zaklęcie Polaków zmagających się z różnymi dolegliwościami.
Tymczasem już po przekroczeniu 30. roku życia powinniśmy regularnie sprawdzać m.in. poziom wspomnianego cholesterolu. Odpowiednio wczesne wykrycie jego zaburzeń, a później modyfikacja diety i stylu życia pozwalają zapobiec wielu śmiertelnie groźnym schorzeniom układu krążenia – udarowi, chorobie wieńcowej, zawałowi czy tętniakowi.

Równie ważne jest kontrolowanie ciśnienia tętniczego oraz poziomu cukru we krwi. Pamiętajmy, że z nadciśnieniem zmaga się nawet co trzeci dorosły Polak, często nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Lekceważąc badania, dowiadujemy się o problemie dopiero wtedy, gdy choroba spustoszy serce, nerki, mózg czy tętnice. Wtedy rozumiemy, dlaczego lekarze nazywają ją „cichym zabójcą”.

Nie mniej groźna jest cukrzyca – nieleczona prowadzi do niewydolności ważnych narządów, szczególnie oczu, nerek i serca, a w konsekwencji także do śmierci.

Mężczyzn „koszą” również nowotwory, często dlatego, że zbyt późno trafiają do lekarza. – W stosunku do krajów Unii Europejskiej zachorowalność Polaków na nowotwory jelita grubego i raka prostaty jest niższa, ale już umieralność wyższa! Częściej niż Europejczycy chorują i umierają z powodu raka płuc – wyjaśnia dr Marzena Gajewska.

Oprócz standardowych badań, nie zapominajmy o prześwietleniu klatki piersiowej, zwłaszcza jeśli palimy papierosy. Zwiększa to szansę na wczesne wykrycie ewentualnego raka płuc. Od wielu lat jest to nowotwór, który najczęściej atakuje mężczyzn – choruje na niego co piąty pacjent szpitali onkologicznych.

Po 45. roku życia należy zainteresować się prostatą. Dotyczy to szczególnie mężczyzn, w rodzinie których występowały przypadki nowotworu tego gruczołu.

Ach, ten stres…

Na mężczyznę XXI wieku czyha wiele zagrożeń, bez wątpienia jednym z największych wrogów naszego zdrowia jest stres. – Problem ma różne źródła. Może wynikać z nadmiaru pracy, coraz większych wymagań stawianych przez przełożonych, a także przez partnerki – tłumaczy dr Ewa Kempisty-Jeznach, specjalista medycyny męskiej.

Ze stresem wiąże się inna zmora współczesnych Polaków, czyli depresja, pośrednio również wpływająca na zwiększenie śmiertelności wśród 30- czy 40-latków – jest jedną z najczęstszych przyczyn samobójstw wśród facetów, których umieralność z tego powodu jest o dwie trzecie wyższa niż przeciętna w Unii Europejskiej. Mężczyźni odbierają sobie życie osiem razy częściej niż kobiety.

Zwykle chcą zgrywać twardzieli, dlatego nie proszą nikogo o pomoc. Stopniowo pogarsza się ich nastrój i pojawia się brak zainteresowania codziennością. Do tego muszą zmagać się z zaburzeniami snu, bólami głowy czy tzw. zespołem przewlekłego zmęczenia, którego głównym objawem jest ciągłe znużenie, nasilające się nawet po niewielkim wysiłku fizycznym czy umysłowym.

Estrogenizacja świata

Jak wyliczyli naukowcy, współczesny mężczyzna spędza w pozycji siedzącej blisko dziesięć lat życia. Tymczasem udowodniono, że każda godzina siedzenia skraca to nasze życie o 20 minut. Spędzając długie godzin za biurkiem czy w fotelu przed telewizorem znacznie zwiększamy ryzyko zwyrodnień stawów i kręgosłupa. Wbrew pozorom problem nie dotyczy tylko staruszków, coraz częściej skarżą się na niego już 40-latkowie.

Inną konsekwencją siedzącego trybu życia jest dyskopatia, dopadająca co trzeciego mężczyznę między 30. a 50. rokiem życia. Najczęstszym schorzeniem jest tzw. dyskopatia lędźwiowa (objawia się tępym bólem w okolicy lędźwiowej, promieniującym wzdłuż kończyny aż do kolana). Jednak brak ruchu i niewłaściwa pozycja przy biurku (np. ze skręconą głową) mogą także powodować dyskopatię szyjną, wywołującą bóle karku, potylicy i górnej części pleców.

Długie godziny w pozycji siedzącej i brak aktywności fizycznej zwiększają również szansę na zaparcia oraz hemoroidy. Naukowcy odkryli też związek między siedzącym trybem życia a wzrostem ryzyka rozwoju raka jelita grubego, odbytnicy czy gruczołu krokowego.

Naszemu zdrowiu zagraża też „estrogenizacja” świata. – Panowie spożywają codziennie nadmiar kobiecych hormonów – estrogenów. Występują one w plastikowych butelkach zawierających substancję zwaną bis fenolem  a, w spożywanym mięsie zwierząt karmionych paszą z hormonami żeńskimi, a także w produktach zawierających soję, która jest tzw. fitoestrogenem, czyli roślinnym estrogenem. Wreszcie z każdą szklanką wody do organizmu mężczyzny dostają się hormony żeńskie. Kobiety od lat spożywają hormony estrogenowe w postaci środków antykoncepcyjnych i przeciwklimakterycznych. Do dziś nasze oczyszczalnie ścieków nie są w stanie oczyścić wód pitnych z hormonów. Obecnie na świecie, szczególnie w USA, poszukuję się możliwości odseparowania ich od wody pitnej w oparciu o technologię nanocząsteczek – wyjaśnia dr Ewa Kempisty-Jeznach.

 

Podsumowanie :

 

Śmierć dopadnie każdego z Nas. Kwestia czasu. Może zdarzyć się to nawet szybciej niż myślimy. Mając polisę na życie, na niezdolność do pracy czy poważne zachorowanie pozostawimy swojej rodzinie coś jeszcze. Bezpieczeństwo finansowe. Żadna kwota nie zrekompensuję oczywiście straty jaką jest brak ukochanej osoby, ale pieniądze na pewno ułatwią dalsze życie Twojej Partnerki oraz dzieci.

Informację z teksu, który ukazał się wczoraj na WP autorstwa Rafała Natorskiego.